Licealistka, zakochana w świecie kultury. Miłośniczka włoskiego jedzenia, pasjonatka rysunku i powszechnie pojmowanej sztuki. Ceni sobie połączenie klasyki z współczesnością oraz dobrą herbatę.

Zaczęło się lato, a co za tym idzie okres festiwali muzycznych zaraz będzie przeżywać swój rozkwit. Przyjrzyjmy się imprezom, które przeciągają ludzi w każdym wieku na pare dni świetnej zabawy.

Instagram ma bilet VIP

Podczas trwania festiwalu, nawet będąc na drugim końcu Polski będziemy na bieżąco z każdym wstępem. I nie mowa tu tylko o naszych znajomych, ale o różnego rodzaju obecnych influencerach. Pokazanie się na takiej imprezie w najnowszym modelu butów na pewno byłby świetną reklamą, za którą można zarobić sporą sumkę. Zapomnijcie o tym. Jadąc na festiwal lepiej zaopatrzcie się w najnowszy model kaloszy z Decathlonu. Instagramowa wersja festiwalu nieco różni się od realnego świata. Jasne, że jadąc na festiwal, chcemy jakoś wyglądać, ale uwierzcie mi, drugiego dnia będziemy chcieli tylko, żeby było nam dość ciepło.

Nie zapominajmy o bardzo długiej relacji, którą doda połowa instagramowych gwiazd mówiąc, że to dla każdego, kto nie mógł uczestniczyć w wydarzeniu. Kochają nas. Peace. Love. Fajnie, ale jednak nie do końca. Nie tylko gwiazdy popadają w to szaleństwo. Nie można ukryć, że świecące prostokąty przeważają w tłumie, a kiedyś naprawdę zdarzało się ludziom tańczyć.

Trend festiwalu

Mimo, że wianki przeżywały już swoje apogeum popularności, nadal możemy je dość często widywać na tego typu imprezach. Nie wspomnając, co by się działo gdyby wystąpowała Lana Del Ray lub Florence and the Machine. Ale wracając, co roku możemy śmiało podziwiać najdziwniejsze trendy. Poprzedni sezon obfitował w różne interpretacje kabaretek. Każda dziewczyna uznała, że krótkie spodenki i właśnie ten dodatek to najlepszy pomysł na outfit. Jasne, jeśli chce zostać niezauważona. Uważam, że na festiwalach każdy ma gdzieś trendy. Najbardziej liczy się kreatywność. Tylko tym można naprawdę wyróżnić się spośród tysięcy ludzi. Więc jeśli masz chrapkę na bycie w centrum uwagi, musisz zaskoczyć, a tam to nie należy do prostych rzeczy.

Rozwodnione piwo i świetna zabawa

Jak powszechnie wiadomo, piwo na festiwalach jest rozcieńczane z wodą. Robione jest to z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że oczywiście opłaca się to producentom,  drugi również jest dość prosty – ludzie za szybko popadaliby w stan upojenia alkoholowego. Na tego typu imprezach pije się ze znajomymi piwo za piwem, więc wyobraźmy sobie, co by się działo po kilku napojach o większej zawartości alkoholu. Mimo tego, nasza psychika sprawia, że czujemy, że napój uderza do głowy, dlatego zaczynamy się jeszcze lepiej bawić.

Nowe towarzystwo

Wracając z festiwalu jesteśmy bogatsi w wiele nowych znajomości. Bariery w poznawaniu ludzi, w niektórych przypadkach całkowicie znikają. Stanie w kolejce do ToiToi-ów może przysporzyć nam paru nowych serdecznych znajomych, którzy chętnie przejdą się z nami na kolejny koncert na głównej scenie. Nierzadko też poznajemy nowych ludzi w sytuacjach dość ekstremalnych. Po prostu festiwal to idealne miejsce do poznawania interesujących osób. Nie ma żadnych barier, dla każdego liczy się dobra zabawa w miłym gronie przyjaciół, nawet tych nowo poznanych.

Jeden singiel i na tym koniec

Każdy rok byłby rokiem straconym gdyby nie było w nim sezonowców. Dotyczy to też festiwali, tam łatwo ich wypatrzeć. Skupiają się zazwyczaj na jednym koncercie, zapewne odbywającym się na głównej scenie. Przychodząc na koncert godzinę przed planowanym zaczęciem liczą na miejsca pod barierkami. Nie wiedzą, że niektórzy czekają już parę godzin na wybranego artystę. Co z tego, uznają, że uda im się przecisnąć bliżej sceny, używając argumentu siły, któremu wyraz dają za pomocą łokci. Kiedy koncert już się zacznie nagrają tyle, na ile wystarczy im sił. Zazwyczaj najbardziej znany singiel, ponieważ tylko ten utwór znają, więc zaczną piszczeć jak szaleni. Jedyne co nam pozostał, to współczuć im ograniczonego horyzontu widzenia na innych uczestników oraz resztę artystów na festiwalu.

Nie zapominajmy, że jedziemy na festiwal, aby się wychillować i posłuchać dobrej muzyki. Można również rozkoszować się pysznym jedzonkiem z podstawionych food tracków. Dostaniemy tak pysznego burgera, że nie będzie miało dla nas znaczenia czy jemy go stojąc, podczas gdy sos wypada nam na najnowsze spodnie z Zary czy siedząc na kurtce rozłożonej na betonie.

Także jedyne co nam pozostaje to pojechać na festiwal, rozkoszować się muzyką, wypić piwko albo inny napój jeśli jeszcze ograniczają Was pierwsze liczby zapisane w Waszym peselu oraz wrzucić na luz, ponieważ czeka Was niesamowita przygoda i świetne przeżycia. Bawcie się!

 

 

 

Dodaj komentarz