Nie identyfikuje się ze słowem "wszyscy", ale bardzo ceni "razem", "wspólnie". Spóźnia się, kiedy tylko może.. czyli zawsze. Lubi żółwie, co przekłada się na jej styl bycia (patrz: tempo). Zainteresowana pojęciem sztuki w każdej postaci. Nie wyobraża sobie życia bez dobrej muzyki, designu i świeżo palonej kawy.

Dwie kobiety bez żadnego pojęcia o sporcie. Jedna uczestnicząca – nie jest ekspertem w tej dziedzinie, jest jednak bardzo aktywna i spostrzegawcza. Drugiej nie było nawet stać na poświęcenie dwóch godzin z życia, by udać się do Hali Mistrzów. Połączyły swoje siły i opisały mecz Anwilu z najbardziej skomplikowanego i niepojętego punktu widzenia, jaki istnieje – kobiecego. Co się stanie, gdy zabierzemy głos Bartkowi Konopce? Przeczytajcie relację z meczu oczami Amelii i Idy.

Jaka drużyna rozegrała dzisiejszy mecz z włocławskim Anwilem?

W naszej hali gościliśmy jedną z drużyn Pomorza, Asseco Gdynię. 

Przejdźmy do priorytetów. Co sądzisz o drużynowych uniformach zawodników?

W starciu Anwilu z Asseco zdecydowanie bardziej podoba mi się zestawienie kolorystyczne włocławian. Wydaje mi się, że każda drużyna ma taki sam krój strojów, może różnią się detalami. Nasze biało-niebieskie koszulki z całą pewnością, prezentują się lepiej!

Czy któryś z koszykarzy zwrócił Twoją szczególną uwagę?

To zależy, czy mówimy o grze czy o prezencji. Jeżeli chodzi o umiejętności, w oczy rzucał się gdyński zawodnik – Jakub Garbacz. Dzięki jego trójkom gdynianie mieli ciągłą przewagę. Zdobył 29 punktów. W sumie, prezentuje się też nie najgorzej. W Anwilu oczy wszystkich zwrócone są zazwyczaj na naszego rzucającego Ivna Almeidę, który rzucił ponad 30 punktów. Włocławski center, Josip Sobin też przykuł moją uwagę. Cóż, mam słabość do bałkańskiej urody. Zdobył dzisiaj 13 szczęśliwych punktów, także nieźle. 

Czy rozgrywka okazała się emocjonująca? 

Cały mecz Rottweilery goniły przeciwników. Niestety ani na moment nie przejęły prowadzenia. Były chwile, gdy do remisu brakowało 3 punktów, ale natychmiast zawodnicy Asseco doprowadzali do tego, że zamieniało się to w 12 punktów. Goście oddali tego wieczoru 30 rzutów za 3 punkty z czego aż 18 było celnych! 

Coś Cię zaskoczyło? Niespodziewany zwrot akcji na boisku, godny podziwu manewr jednego z zawodników lub jego uroda?

Zaskoczyła mnie przegrana Anwilu. Wszyscy szli na mecz z przekonaniem, że mamy pewną wygraną. Niestety, nasz redaktor Bartek nie zawsze czuwa nad przewagą Rottweilerów i powierza tę funkcję mnie. Chyba zrobiłam coś nie tak.. Mimo to nie tracimy miejsca lidera w rankingu. Zaskoczeniem była również kontuzja Kamila Łączyńskiego, który najprawdopodobniej ma problem z kostką. Nawet ja wiem, że to dość duże osłabienie dla naszej drużyny. Uroda… mam słabość do Josipa Sobina, ale o tym już wspomniałam wcześniej. 

Własne doświadczenie popycha mnie do zadania następującego pytania: czy dałaś radę wyczuć moment, w którym należało wstać i wiwatować?

To jedna z tych rzeczy, z którymi nie mam problemu! Staram się dość bacznie obserwować, co się dzieje na boisku. Jeżeli sędziowie odgwizdali coś, czego po prostu nie widzę, zawsze staram się o to zapytać. Może nie znam się na koszykówce tak jak wielu kibiców na hali, ale dążę do jak najlepszego poznania jej. Wiem co to spalony w piłce nożnej i mniej więcej rozumiem podstawowe zasady koszykówki.

Może spróbujmy spojrzeć na mecz okiem Bartka Konopki. Kto wygrał rozgrywkę i jaki był ostateczny wynik?

Anwil przegrał z gośćmi z Gdyni 92:105. Następne spotkanie naszych koszykarzy w Ostrowie Wielkopolskim za tydzień. Jeżeli jednak ktoś z naszych czytelników chce się wybrać na mecz, to kolejna rozgrywka w Hali Mistrzów już 23 marca. 

Dodaj komentarz