Ekstrawertyczna społeczniczka, która do szaleństwa kocha szarlotkę swojej babci.

Czuję się tu trochę jak na niekończącym się obozie. Czyli o prawie w pobliskim Toruniu. Rozmowa z Karoliną Lewandowską, studentką Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Dlaczego wybrałaś właśnie prawo?

Od najmłodszych lat nauki humanistyczne były najbliższe moim zainteresowaniom. Dlatego zarówno wybierając profil w liceum, a także kierunek studiów skupiałam się na takich, które są zgodne z moimi predyspozycjami.

A dlaczego właśnie UMK?

Przede wszystkim jedna z najlepiej wykwalifikowanych kadr wykładowców w Polsce. Nie ukrywam, że nieduża odległość od rodzinnego miasta jest dla mnie także istotnym czynnikiem, determinującym mój wybór.

Właśnie, UMK ma bardzo wykwalifikowaną kadrę, a jak to się przekłada na to jak przekazuje ona wiedzę?

Wykładowcy jak wszędzie – jedni starają się bardziej, inni mniej. Nie można im jednak zarzucić, że wymagają więcej niż przekazują.

Za co najbardziej polubiłaś te studia? Jest w ogóle coś takiego?

Oczywiście, że jest! Przede wszystkim polubiłam te studia za ludzi, których tu poznałam. Umilają mi każdy dzień na uczelni, a popularna zasada „po trupach do celu” nie ma tu zastosowania.

A jak podoba Ci się miasto? Czy tak jak się powszechnie przyjęło jest to „miasto studenckie”?

Oczywiście nie jest to Warszawa, ale Toruń ma swój klimat. Prawdę mówiąc czuję się tu trochę jak na niekończącym się obozie. Wszyscy mieszkamy zarówno bardzo blisko uczelni, jak i blisko siebie. Mieszkając tu poznałam wiele świetnych miejsc których, mimo częstych odwiedzin Torunia, nie miałam okazji wcześniej zobaczyć.

Czy uważasz, że to przyszłościowy kierunek? 

Znajomość prawa pozwala rozwijać mi się na różnych płaszczyznach, a sam kierunek uważam za perspektywiczny i przede wszystkim bardzo interesujący.

 

 

 

 

Dodaj komentarz