Komunikacja miejska to niezbędny element każdego większego miasta. We Włocławku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne istnieje od 1951 roku, czyli 67 lat. Przez te wszystkie lata wprowadzano wiele zmian, lecz czy wszystkie konieczne zostały dokonane? Moim zdaniem nie.

Na początek przystanki. Złóżmy, że jegomość z innego miasta wyszedł właśnie z dworca PKP, przeszedł kawałek na Plac Wolności i chce udać się do Kruszyna autobusem linii 13k. Co taki człowiek widzi?

tabliczka identyczna jak na przystanku Plac Wolności (Warszawska)

No właśnie nic. Zero informacji nt. opłat na liniach pozamiejskich. Moim zdaniem jest to dość dziwne, że przewoźnikowi nie zależy na przejrzystości informacji prezentowanej podróżnemu. A jak jest z innymi przystankami? Trochę lepiej, ale bez rewelacji.

Tutaj mamy jeden z najpopularniejszych przystanków znajdujący się w obrębie os. Południe – Kaliska (Zbiegniewskiej). Jak widać jedyna różnica między tą tabliczką, a „trzynastką” na Placu Wolności to napisane drobniutką czcionką „Uwaga: do Wieńca Zdroju obowiązuje cennik linii wykraczających poza granice miasta.”. Nawet nie patrząc na rozmiar napisu, skąd ktokolwiek może wiedzieć, co oznacza cennik linii pozamiejskich? Tu z pomocą przychodzi (chyba) strona internetowa przewoźnika miejskiego.

Gdy wejdziemy na stronę ukazuje nam się piękna czerwono-żółta tabela i na całe szczęście jest tam oddzielna zakładka cennik. A w niej:

Gdyby nie magiczny napis Uwaga!, a pod nim link do pobrania cennika w pdfie, typowy Kowalski nie dowiedziałby się niczego, gdyż informacje na stronie są nieważne od jakiś 2 lat. Nie wiedzieć czemu, zamiast zamienić tabele i wstawić nowe, MPK Włocławek postanowiło, leniwie wręcz, wstawić link i mieć wszystko z głowy. Ale co z osobą bez internetu i smartfona (tak, takie osoby istnieją)? Niestety, ich szansa na mandat zwiększa się, gdyż nie jest nigdzie napisane, ile za jaki autobus należy zapłacić. Ostatnią deską ratunku jest telefon. Po dodzwonieniu się do dyspozytora bez problemu można uzyskać informacje dotyczące cen biletów obowiązujących na liniach pozamiejskich. Tutaj ogromny plus dla MPK.

Ale właśnie, co z tymi biletami? Zgodnie z tym, co widnieje w cenniku istnieje bilet jednorazowy i karnet na 6 przejazdów (biletów miesięcznych nie uwzględniam w tym zestawieniu z dość oczywistych powodów). No właśnie, nieszczęsny karnet – jest to pakiet 6 biletów po niższej cenie. Tutaj rodzi się problem. Kasując karnet przy podróży za granice miasta tak naprawdę nie posiadamy biletu. Dlaczego? Otóż karnet normalny kosztuje 15 złotych, więc w teorii jeden przejazd  kosztuje 2,50zł. Patrząc na stawki pozamiejskie okazuje się, że brakuje nam całych 10 groszy. Normalna osoba stwierdziłaby, że to aż dziwne, ale za tą nieszczęsną dziesiątą część złotego jesteśmy w stanie dostać aż 130 złotych mandatu plus cenę przejazdu i opłatę manipulacyjną wynoszącą 10% należności. Daje nam to 145,60, według moich obliczeń. Ponadto, kontrolerzy podobno upodobali sobie przystanki na granicy stref jako miejsce kontroli biletowej. Podczas rozmowy zapytałem dyspozytora MPK o karnety, a on stwierdził, że obowiązują one w granicach miasta, mimo tego, że są uznawane za bilet normalny nieprzesiadkowy. Gdzie logika znana ze sklepów, gdzie kupowanie kilku produktów na raz daje nam parę groszy w portfelu? To dobre pytanie, lecz jest jeszcze jedno, które wydaje mi się nawet ważniejsze. Gdzie napisane jest w cenniku, że karnety nie obowiązują poza miasto? No i tu mamy kolejny problem, ponieważ nigdzie.

Podsumowując, jeśli jesteś przyjezdnym i chcesz korzystać z komunikacji miejskiej, to uważaj. Brak informacji może spowodować ból Twojego portfela. Jeśli nie wiesz, ile masz zapłacić, dzwoń do dyspozytora. Natomiast jeśli jesteś osobą z Włocławka, może warto byłby przemyśleć jakiś list otwarty skierowany bezpośrednio do MPK z prośbą o zmiany w rozkładach?

Dodaj komentarz