Licealistka, zakochana w świecie kultury. Miłośniczka włoskiego jedzenia, pasjonatka rysunku i powszechnie pojmowanej sztuki. Ceni sobie połączenie klasyki z współczesnością oraz dobrą herbatę.

10 grudnia to zdecydowanie szczęśliwa data dla Włocławskiego Browaru B. Równo dwa lata temu odbył się tam pierwszy koncert melancholijnego muzyka Korteza. Wczoraj mogliśmy cieszyć się jego obecnością po raz kolejny.

Wszystkie bilety wyprzedane, sala pełna. Takie olbrzymie zainteresowanie we Włocławku nie jest codziennością. Ale niezwykły artysta to również niezwykłe wydarzenie.

Kortez odwiedził nas w ramach trasy promującej nową płytę pt. Mój dom która miała premierę na początku listopada. Krążek opowiada historię rozpadu związku, przez co już możemy wyobrazić sobie emocje z niej wypływające.

Punktowy reflektor, śladowe ilości światła, cisza wśród której słyszymy jak muzycy sprawdzają sprzęt. Kortez zdecydowanie ceni sobie minimalizm. Podczas wczorajszego koncertu mogliśmy podziwiać niesamowite naświetlenie sceny, które chyba na wszystkich zrobiło ogromne wrażenie. Dodało to magicznej atmosfery.

Oprócz utworów z nowej płyty, Kortez zaśpiewał parę kawałków z poprzedniej płyty – Bumerangu m.in. Pocztówka z kosmosu, Bumerang, oraz wzruszającą piosenkę Dla mamy, którą wykonał jako ostatnią.

Całe wydarzenie było niesamowite. Kortez jest człowiekiem niezwykle skromnym. Podczas koncertu niewiele mówi pomiędzy utworami co ma swój niezbywalny urok. Po ostatniej piosence, z widowni usłyszeliśmy Zaśpiewaj Ćmę! artysta spokojnie odpowiedział Ćmy nie będzie, Moja Droga. Już nie piję. 

Rzadko spotyka się artystów o tak wielkim talencie i tak wielkiej pokorze. Miejmy nadzieje, że Kortez uszczęśliwi nas kolejnym albumem oraz, że kiedyś powróci na kolejny koncert do naszego miasta. Bo ten wieczór, to był zdecydowanie dobry moment. 


Dołącz do super-ekipy. Młody Włocławek szuka dziennikarzy i fotografów. Zgłoś się do nas!

Zdjęcia: Amelia Markowska, Kamil Kurdubski

 

Dodaj komentarz