Ekstrawertyczna społeczniczka, która do szaleństwa kocha szarlotkę swojej babci.

Żółty, zielony, czerwony, niebieski – można w ten sposób wymieniać całą paletę barw, jakimi „przyozdobione” są włocławskie kamienice. Jaki wpływ mają na to lokalni przedsiębiorcy, wieszający w centrum miasta szyldy zaprojektowane chyba przez samego Steviego Wondera? Czy ktoś zastanowił się, dlaczego redakcja naTemat wydała tak jednoznaczny wyrok w tej sprawie i zrównała z błotem jedną z najbardziej rozpoznawalnych ulic Włocławka?

Szpetne reklamy w środku miasta zamiast przyciągać, odstraszają. Dzieje się tak dlatego, że wszystko razi brakiem gustu i lenistwem. Idąc Placem Wolności, możemy podziwiać szyld baru z kebabem, który według upodobań właściciela zmienia swoje neonowe barwy z czerwonego na biały, i tak w kółko. Dalej spotkamy jaskrawożółty bilboard zachęcający do odwiedzenia kwiaciarni. Nie zapominajmy o aptekach, które chcą przyciągnąć swoim wielkim szyldem na szerokość połowy Domu Rzemiosła.

Rok 2016 miał być rokiem przełomowym dla włocławskiej urbanistyki – to wtedy Filip „Wieża” Różański, klawiszowiec zespołu Lao Che i członek zarządu Włocławskiego Instytutu Rozwoju chciał rozpocząć walkę ze szpetnymi reklamami w centrum naszego miasta. Szczególne wzburzenie Filipa podsyciły wizerunki wielbłądów, które pojawiły się swego czasu na wcześniej już przez nas wspomnianym Placu. Narodziło się wtedy w głowach włocławian pytanie, czy przypadkiem centrum miasta nie zamienia się na bazar w Sharm el-Sheik?

Kacper Marciniak, prezes Włocławskiego Instytutu Rozwoju postanowił razem z Filipem Różańskim odbyć rozmowę z architekt miasta w Wydziale Urbanistyki i Architektury Włocławka. Kobieta choć miła i życzliwa broniła się rękami i nogami, byleby tylko nie wyrazić zgody na pomysł wprowadzenia takich rozwiązań, na jakie już wcześniej wpadła większość polskich miast takich jak Poznań, Kraków czy leżący nieopodal Toruń.

Jak na razie nie zapowiada się, aby włocławscy urzędnicy chcieli uwolnić miasto spod jarzma kiczu, który gości już nie tylko na cmentarzu podczas dnia Wszystkich Świętych. Wszystko wskazuje na to, że niestety jeszcze przez długie lata będziemy musieli czekać na stosowną uchwałę Rady Miasta w tej sprawie. Do tego czasu pozostaje nam przyzwyczaić się do tandety i nauczyć się wspólnego życia z nią, co długofalowo może skutkować chronicznymi zaburzeniami dobrego smaku.

 

Dodaj komentarz