Licealista, miłośnik butów i ubrań. W wolnych chwilach chodzi na siłownie i ogląda mecze koszykówki. Ceni sobie dobrą muzykę i szczerych ludzi.

Będąc w Warszawie, przyjrzeliśmy się na żywo szałowi, jaki wywołuje premiera nowych butów od Kanyego Westa.

Za nami premiera kolejnej odsłony kolorystycznej butów Yeezy Boost v2 od Kanyego Westa. Jak zwykle, dropowi towarzyszył tłum ludzi, którzy utworzyli imponującą kolejkę pod sklepem Chmielna 20 LAB w Warszawie. Nie zabrakło również setek tysięcy, a nawet milionów osób czekających na okazję przed komputerem, czy też telefonem.

Od dawna wiadomo, że kolaboracje Adidasa z amerykańskim raperem są bardzo ograniczone pod względem ilości egzemplarzy. Wszystko zapoczątkowały Yeezy Boost v1, którch nakład był naprawdę mały, a resell olbrzymi. Zainteresowanie to zauważył Adidas, który już od ponad roku wydaje rozmaite wersje popularnych butów. Wczoraj pod sklepem spotkaliśmy bardzo dużo młodzieży, zapytaliśmy się ich dlaczego czekają akurat na Yeezy. Odpowiedź była do przewidzenia. Większość kupuje je po to, aby po powrocie do domu wystawić je na aukcję i sprzedać z mniejszym lub większym zyskiem.

Co złego jest w kupowaniu, a następnie sprzedawaniu? Popularne Jezuski stają się coraz trudniej dostępne dla osób, które chcą w nich po prostu chodzić. Nie każdy może sobie pozwolić na ich zakup za retail (899 zł), a co dopiero, gdy cena znacząco wzrasta w ciągu kilku godzin. Osoby, które naprawdę interesują się historią tych butów muszą ustąpić miejsca tym, którzy mają pieniądze i noszą Yeezy tylko ze względu na ich ograniczoną ilość i popularność.

 

P.S. Jeśli i tym razem nie kupiliście swoich wymarzonych butów, nie traćcie nadziei. Ostatnią szansę będziecie mieli 18 grudnia. Do trzech razy sztuka. Powodzenia!

Dodaj komentarz