Każdy z nas doświadczył hejtu. Przybiera różną postać, jednak rzadko skierowany jest prosto w twarz. Czy można od tego uciec? Odnoszę wrażenie, że im bardziej ktoś w życiu aktywny, tym więcej o nim opinii – w tym również dotkliwych. Od życia prywatnego, przez wygląd, na poglądach kończąc. Hejt ma wiele matek, równie wielu ojców – koniec końców jest dzieckiem niczyim. Spytaliśmy kilka osób o hejty na ich temat. Czego dotyczą? Kto je otrzymuje? Sprawdźmy to!

Jesteś grubą świnią bez przyszłości. Nikogo sobie nie znajdziesz i do końca życia będziesz sama! – taką wiadomość lata temu na asku dostała Marta. Wówczas 14-letnia dziewczyna poczuła się dotknięta. Nie wiedziałam nawet, kto to pisał – mówi w rozmowie z naszą redakcją. Czy można było tego uniknąć? Marta była zaangażowaną dziewczyną, która udzielała się w różnych organizacjach. Jak sama mówi, nic więc dziwnego, że znalazł się ktoś, komu wadziła, a jedynym argumentem był jej wygląd. Co się dzisiaj dzieje u niej? Obroniłam licencjat z dziennikarstwa, aktualnie kontynuuję studia magisterskie, w przyszłym roku wychodzę za mojego narzeczonego. W imieniu redakcji składamy narzeczeństwu najlepsze życzenia bez hejtu!

Ofiarą hejtu stała się również Natalia. Dziś 20-letnia dziewczyna, tak pisze o swojej historii. Od urodzenia, w dość widocznym dla każdego miejscu miałam pieprzyk – niby nic, a jednak coś, ponieważ był sporych rozmiarów. W podstawówce stał się największym kompleksem – dzieci są bezwzględne i nie przebierają w słowach, a już szczególnie, gdy chodzi o wygląd i dogryzienie koleżance z ławki. Przyszło gimnazjum – brak zmiany (no może trochę bardziej wyrafinowane wyśmiewanie się ze mnie). Liceum, wizyta u onkologa, czerniak złośliwy, usunięcie pieprzyka. Nasza bohaterka stała się podwójną ofiarą – zdrowia oraz rówieśników. Jak w historii Marty, tak tutaj również powodem był wygląd, a raczej choroba. Co dziś się dzieje z Natalią? Dzisiaj chcę ukończyć moje wymarzone studia logopedyczne. Wszystko jest na dobrej drodze. Życzymy jej sukcesów w karierze logopedy!

Naszym ostatnim bohaterem będzie Robert. Jego historia zaczęła się rok temu. Nagle w świat poszła plotka, że mam chłopaka – opowiada nastolatek w rozmowie z redakcją. Zawsze żyłem tak, by nikomu nie wadzić, zbierałem dobre oceny, nie sprawiałem problemów. Pod koniec III klasy gimnazjum cała szkoła żyła moim życiem… tylko to nie było moje życie. Dostawałem wiadomości z takimi wiązankami na mój temat, że autentycznie było mi przykro, szczególnie, że spowodowała to fałszywa plotka. Chłopak stał się ofiarą podwójnie bezsensownej krytyki. Hejterzy atakowali go z powodu pogłosek na temat jego orientacji. Spytaliśmy Roberta, jaki był finał tej sprawy. Dotarłem do tego, że plotkę rozsiał mój znajomy – Tomek, który tak jak ja zabiegał o Zuzę – naszą koleżankę z klasy. Chciał mnie odsunąć od niej. Czasem miłość sprawia, że człowiek robi okropne rzeczy, jednak w tym przypadku na Roberta spadła lawina nienawiści. Nie rozumiem tego, skąd ten cały hejt. Nawet gdyby była to prawda, nikt nie miał prawa mnie obrażać. Na całe szczęście Zuzia też tak myślała, i chociaż nie jesteśmy parą, zostaliśmy bliskimi przyjaciółmi. Znów sprawdza się stare polskie przysłowie, że najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Imiona, wiek oraz szczegóły zostały zmienione z troski o anonimowość rozmówców.

 

Dodaj komentarz