Licealista, miłośnik butów i ubrań. W wolnych chwilach chodzi na siłownie i ogląda mecze koszykówki. Ceni sobie dobrą muzykę i szczerych ludzi.

Dzisiaj o godz. 12:40 kolejny mecz ligowy rozgrywała drużyna Anwilu. Ich przeciwnikiem byli brązowi medaliści poprzednich rozgrywek BM SLAM Stal Ostrów Wielkopolski.

Włocławianie stawiani byli w roli faworytów – w końcu pierwsza drużyna w tabeli mierzyła się z dziesiątą siłą ligi. Od początku gospodarze przejęli inicjatywę i po 20 minutach schodzili do szatni z wypracowaną siedemnastopunktową przewagą 50:33. Po przerwie jednak, koszykarze Anwilu dostali zadyszki. Samotne rajdy na kosz i odpuszczanie w obronie przyczyniły się do tego, że drużyna Stali zaczęła wierzyć we własne umiejętności. Trzecią kwartę włocławianie przegrali 14:25 i przed ostatnimi dziesięcioma minutami meczu wynik końcowy był sprawą otwartą. Prawdziwy horror dopiero nadchodził. Przygaszone Rottweilery nie potrafiły rozmontować szczelnej obrony przeciwników, natomiast ataki gości prowadzone przez świetnie dysponowanego dzisiaj Arrona Johnsona (25 punktów, 6 asyst) stopniowo niwelowały przewagę. Na 6 sekund przed końcem Anwil prowadził 78:76, jednak piłka była w posiadaniu ostrowian. W ostatniej akcji gościom przypomniał o sobie Ivan Almeida – zdobywca 22 punktów. Fenomenalnym blokiem zatrzymał D.J’a Richardsona i zapewnił Rottweilerom ósme zwycięstwo w tym sezonie.

Drużyna z Włocławka z bilansem 8:1 jest samodzielnym liderem PLK.

Kolejnym przeciwnikiem Anwilu będzie drużyna GTK Gliwice, jednak mecz ten odbędzie się dopiero 3 grudnia. Teraz czeka nas przerwa na mecze reprezentacyjne.

Dodaj komentarz