Bloger, miłośnik mody, designu i sztuki, jego wewnętrznym zwierzęciem jest jamnik, a znakiem rozpoznawczym kubek kawy.

Szykując się o matury projektowała ubrania, a swoją studniówkę zrelacjonowała na YouTubie. Popularność Wiktorii Frankowskiej zatacza coraz szersze kręgi, a ja porozmawiam z nią dzisiaj o social mediach i ładnych ubraniach – czyli o rzeczach, które każdego interesują, ale do których niekażdy się przyznaje.

Sam często dostaję to pytanie, więc zadam je również Tobie. Skąd zainteresowanie modą?

Od zawsze moda towarzyszyła mi gdzieś w życiu. Jako mała dziewczynka kochałam ubierać się w stare ubrania mojej mamy i eksperymentować. Z perspektywy czasu wiem, że musiało to komicznie wyglądać, kiedy latałam po domu w sukniach do ziemi i ogromnych kapeluszach zasłaniających oczy, ale dziś widzę, że od małego coś się za tym kryło. Potem, jak to nastolatka, zaczęłam obserwować popularnych ludzi w social mediach, następnie napawałam się widokami zdjęć z pokazów luksusowych domów mody i  zaczęłam pałać do tego ogromną miłością.

Dlatego też zdecydowałaś się studiować w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru, czy jednak wybór ten nie był  tak oczywisty?

Od pewnego czasu wiedziałam, że w przyszłości chce robić coś bezpośrednio związanego z modą. Nie wiedziałam jednak do końca, co to może być. Stylistka, a może dziennikarka… Jednak po tym, kiedy na dzień dziecka mama podarowała mi maszynę do szycia, o którą od jakiegoś czasu prosiłam spostrzegłam, że właśnie to jest to i wybrałam projektowanie. W samym MSKPU zdecydowałam się studiować trochę z przypadku, liczył się dla mnie bardziej konkretny kierunek, a nie miejsce. Oczywiście przy wyborze zwracałam uwagę na opinie, ale nie było to miejsce, które wybrałam od samego początku.

Czyli jednoznacznie łączysz swoją przyszłość z biznesem modowym?

Zdecydowanie tak. Chcę robić w życiu to, co sprawia mi przyjemność. Choćbym miała się przy tym bardzo wysilać to wiem, że jeżeli ma się pomysł na siebie, da się osiągnąć sukces. Nawet w tak konkurencyjnej branży, jaką jest moda.

Jest jakiś trend, którego nigdy nie zrozumiesz lub rzecz, której nigdy nie założysz?

Myślę, że nie. Trendy tak szybko ulegają zmianie, że coś co teraz uważam za nieładne, w przyszłości mogę uznać za coś świetnego. Poza tym moda jest czymś, czego nie da się do końca w sposób obiektywny ocenić. Coś co dla jednego jest brzydkie, dla innego może być fantastyczne.

Moda modą, a skąd wziął się kanał na YouTubie?

Chciałam dać trochę światu o sobie znać, pokazać swoją osobę, pomysły, jakie mam w głowie, a dzięki YouTube’owi mogłam (i mogę) tworzyć wszystko, co tylko zechcę. W liceum nic innego nie dawało mi takiej możliwości. Nie byłam na studiach, nie mogłam się wyżyć artystycznie w żaden sposób. Miałam tez masę wolnego czasu, który mogłam poświęcić na tworzenie filmów, które zajmują naprawdę masę czasu. Oczywiście z tworzenia na YouTubie płyną tez dodatkowe plusy, jak np. udział w specjalnych eventach czy poznawanie ciekawych ludzi.

Udało Ci się już nawiązać jakieś znajomosci z tym środowiskiem?

Tak – jeszcze bdąc we Włocławku. Od momentu, gdy zamieszkałam w Warszawie zintensyfikowało się to.

Co będzie Cię wyróżniać na tle innych vlogerek?

Na polskim YouTubie nie ma jeszcze osób, które pokazałyby jak projektować, jak stworzyć zupełnie coś innego z rzeczy, które każdy z nas ma w szafach, a w których drzemie potencjał. Właśnie to, że będę robić coś swojego i o tym opowiadać, pokazywać jak powstaje, będzie mnie wyróżniać spośród innych.

Trzy szybkie:

Paryż, Londyn, Mediolan czy Nowy Jork?

Nowy Jork

Dior czy Supreme?

Dior

Instagram czy YouTube?

Instagram

Dodaj komentarz